Łukasz "Lukem" Wójcik

Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »

Moje kopie zapasowe

13.04.2009, 10:21 Komputery

Użytkowników komputera dzieli się ponoć na tych, którzy już robią kopie zapasowe i na tych, którzy niedługo zaczną to robić. Od niedawna należę już do tej pierwszej grupy, przynajmniej jeśli chodzi o pliki, które łatwo skasować albo zgubić w trakcie reinstalacji systemu. Gromadzę je zatem w kilku różnych serwisach internetowych.

Swoje zdjęcia przechowuję w sieci już od bardzo dawna. Pierwotnie służyła mi do tego galeria zdjęć Coppermine zainstalowana w jednej z subdomen. Nie było to jednak rozwiązanie idealne, gdyż w dobie zmiany domen i hostingów (czyli do czasu, aż wykupiłem domenę i “zainstalowałem” się na Dreamhoście) łatwo było o niej zapomnieć. Nie było też powodu, bym trzymał je w miejscu bądź co bądź publicznym – znajomi oglądali te zdjęcia raz na ruski rok. Zatem z Coppermine przeszedłem na Flickr. Sprawdzał się świetnie jako hosting obrazków na potrzeby bloga, ale ograniczenia darmowej wersji – widoczność do 200 plików i tylko trzy sety – okazały się przeszkodą w mojej dalszej przyjaźni z tym serwisem. Nie miałem zbytniej ochoty subskrybować czegoś, co równie dobrze mogę mieć za darmo (aspekt społecznościowy nie był mi potrzebny), dlatego płacenie za Flickr Pro nie wchodziło w grę. Ostatecznie wszystkie moje fotografie leżą na koncie w serwisie Picasa, skąd mam do nich łatwy dostęp. Usługa Google sprawdza się świetnie jako prywatna galeria (obsługuje nawet filmiki robione komórką, wyświetlając je w playerze rodem z Google Video), choć używanie jej jako hostingu obrazków na bloga nie zdało u mnie egzaminu (niezbyt wygodny interfejs, a kiedyś problemy z wyświetlaniem strony w Firefoksie – dziś już dawno zażegnane). Grafiki dla bloga leżą na tym samym serwerze co on sam i tak raczej już zostanie.

Przez długi czas poza Picasą nie było nic. Tymczasem jakiś rok temu skasowałem sobie z dysku twardego dokumenty na temat praktyk pedagogicznych i nawet odzyskiwanie danych nie dało rady. Wtedy jakoś to odżałowałem, ale w tym roku… sytuacja się powtórzyła. Używam na codzień Microsoft Office (obecnie 2007, jeszcze rok wcześniej 2000) i w wielu sytuacjach ważne jest zachowanie prawidłowego formatowania dokumentów oraz obsługa aparatu naukowego czy funkcji umożliwiających recenzowanie dokumentu. Z tego powodu Dokumenty Google i Zoho Writer okazały się niewystarczające, jeśli chodzi o obsługę dokumentów online. Kiedyś przypadkiem natknąłem się na Office Live Workspace i w końcu przypomniałem sobie o tym produkcie – okazał się w 80% tym, czego szukałem. W tych 90% mieści się doskonała integracja z pakietem Office (nowe pozycje w menu programów należących pakietu) i szerokie możliwości organizacji plików (obszary robocze, podfoldery, udostępnianie innym). Pozostałe 20% to brak jakiejkolwiek możliwości edycji plików online, renderowanie przechowywanych plików w HTML (przez co na podglądzie WWW mogą one się posypać), niemożność zapisania dokumentu jednym klikiem zarówno lokalnie, jak i w obszarze roboczym i nieco wolny dostęp. Mimo to Workspace jest dla mnie wentylem bezpieczeństwa, dzięki któremu nie grozi mi przypadkowe skasowanie ważnych dokumentów.

Kolejna newralgiczna grupa plików to aplikacje różnego rodzaju, które kiedyś ściągnąłem z sieci i przechowuję na wszelki wypadek lub używam na bieżąco. W przypadku formatu dysku twardego muszę o nich pamiętać, jeśli nie chcę ponownie szukać ich w internecie. Odpuściłem sobie nagrywanie ich na CD/DVD (zbyt łatwo je pogubić w gąszczu płyt), do gustu nie przypadł mi również SkyDrive Microsoftu (limit 50 MB na plik, a nie mam ochoty bawić się w dzielenie archiwów) ani Box.net (tutaj limit jeszcze mniejszy, tj. 25 MB). Dropbox minąłem obojętnie, choć może przy dłuższym kontakcie przekonałbym się do niego. Wybór padł ostatecznie na polski Chomikuj.pl, a przekonał mnie brak limitów wielkościowych i ilościowych w ramach folderu prywatnego i przystępna aplikacja do ładowania plików na konto. Na moje potrzeby wystarczy w zupełności.

Została mi jeszcze kolekcja plików muzycznych, ale ta raczej do sieci nie trafi – pozostanę przy płytach DVD (kilka tysięcy plików zajmujących ponad 5 GB i moje łącze 0,5 Mbps to raczej wystarczające wyjaśnienie). Na dniach zajmę się też różnymi mniejszymi “śmieciami” z dysku i te pewnie trafią albo na Skydrive’a albo na Chomika razem z aplikacjami.

I tak to na dzień dzisiejszy wygląda i działa. Odpowiada mi taka dywersyfikacja źródeł, obsługuje się to w wygodny sposób, a przyszłe formatowanie dysku nie będzie wiązało się z gorączkowym nagrywaniem danych na nośniki optyczne lub przerzucaniem ich na karty pamięci czy pendrive’y. Taka namiastka cloud computingu, choć raczej nie zdecydowałbym się polegać tylko na plikach przechowywanych w sieci. Przynajmniej nie dzisiaj.

Tagi: , , , , , , ,

Komentarze do wpisu

  • czara13.04.2009, 10:31

    po pierwsze polecam przekonac sie do Dropboxa
    zwlaszcza jak używasz kilku komputerów, najbardziej potrzebne pliki, dokumenty masz zawsze przy sobie
    jest nawet wersja portable o której pisałem u siebie: http://blog.czara.pl/2009/03/25/dropbox-portable/

    Do kopii zapasowych pozostałych rzeczy mam dysk 2,5 cala gdzie raz w tygodniu ląduje kopia najważniejszych rzeczy z dysku

  • Ravicious13.04.2009, 12:49

    Zgadzam się z przedmówcą, przekonaj się w końcu do Dropboxa ;-) Za pomocą refów możesz podnieść limit konta do 3GB.

  • Lukem13.04.2009, 20:31

    No skoro tak piszecie, to dam mu niebawem szansę. :)

  • Jagbyś14.04.2009, 9:43

    Przydatne cudo z Dropboxa. Początkowo byłem niechętnie nastawiony, a teraz używam wciąż i wciąż zwłaszcza, że jak coś w sadzę do tego folderu, to za chwilę będzie też na laptopie bez niepotrzebnego noszenia w kieszeni pendrive’a ;)

  • CoSTa14.04.2009, 13:44

    Igrasz ze swoimi plikami z tego co widzę :)

    Backup online jest fajny zakładając, że się ma dostęp do netu a danych do odzyskania nie ma jakiejś gigantycznej ilości. Tu jednak polecałbym bardzo dedykowane takim potrzebom rozwiązania w stylu chociażby Mozy – warto przetestować (a testując można zawsze posłużyć się linkiem https://mozy.com/?ref=EB5H78 co da mnie i zakładającemu konto 250 mega przestrzeni więcej ;))

    Nie używasz Dropboxa? To jest autentycznie niewiarygodne… Najlepsza rzecz od czasu wynalezienia internetu.

    Fotki trzymasz online? Mało widzę fotografujesz :). Moje fotkowe archiwum rozrasta się straszliwie i na samą myśl, że miałbym gdzieś online wpychać prawie 70 giga danych (to tylko fotki, a gdzie filmiki itd?) aż mnie rzęsie. Nie przy naszych łączach… Dlatego pod biurkiem stoi sobie 250 giga, na które co godzinę system backupuje najważniejsze rzeczy. Żadne onlinowe bzdury nie zastąpią solidnego, namacalnego backupu dostępnego w każdej chwili. Online może co najwyżej wspomagać cały proces i ułatwiać dostęp do dokumentów.

  • Amentiss14.04.2009, 16:59

    Wiesz co? Dzięki, że zwróciłeś na to moją uwagę. Faktycznie to rzecz przydatna. Teraz przerzucę wszystko na Picasa i Chomika. Przynajmniej teraz swobodnie będę mógł robić sobie “formata”.
    PS
    To od jutra zaliczać się będę do pierwszej grupy ;p

  • klisiu14.04.2009, 18:57

    Ja przez długi czas trzymałem swoje fotki na flickrze, z którego z czasem zrezygnowałem. Upload zdjęć na Picasa – y-y – za dużo do uploadowania. Najlepsze rozwiązanie podrzucone przez Costę – zewnętrzny dysk na którym przechowywać będziemy nasze niezbędne dane.

    Sam przymierzam się do kupna jakiegoś 160-250GB zewnętrznego do backupowania systemu via Time Machine.

  • Lukem14.04.2009, 21:30

    CoSTa: Jest dokładnie tak, jak piszesz – danych nie mam jakoś strasznie dużo (mało multimedialny ludź jestem), tyle że są porozrzucane w różnych miejscach dysku i czasami trudno mi zachować kontrolę nad nimi. Zdjęć robię niewiele, a właściwie wcale, bo okazjonalne fotki komórką raczej nie zasługują na miano fotografii. ;)

    Dropbox… No zobaczymy. Ale jak tak ludzie chwalą…

    Amentiss: Nie ma sprawy, miło mi to czytać. :)

Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.

Miniblog

  • #PolandwantsJB (2) 19.07.2009 r.

    Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.

  • Egzystencjalne #8 (3) 17.07.2009 r.

    W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.

  • Nowy hosting (5) 12.07.2009 r.

    Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.