Łukasz "Lukem" Wójcik

Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »

Facebook rządzi

15.04.2009, 12:09 Internet

Lubię Facebooka. Nawet bardzo. Jest to jeden z nielicznych serwisów (portali?) społecznościowych, które w szczególny sposób dbają abym od pierwszych sekund mojej wizyty nie usnął z nudów i zawsze miał coś do roboty. A udaje mu się to na wiele różnych sposobów, które pokrótce pozwolę sobie przedstawić.

Twórcy tego serwisu doskonale zdają sobie sprawę z tego, że ich dzieło w dużym stopniu przerasta moje zdolności percepcyjno-orientacyjne; wiedzą także, że jestem zaradny życiowo i jestem w stanie wszystkiego się nauczyć z czasem. Dlatego nie pozwalają mi na to, abym na dłużej przyzwyczaił się do wyglądu serwisu, a w konsekwencji zmniejszał liczbę odsłon w trakcie jednej wizyty – bo skoro wiem co i jak, to mniej się naklikam w trakcie wykonywania rutynowych czynności. Najdłużej praktykowanym sposobem są okazjonalne zmiany designu, po których czuję potrzebę podrapania się po głowie i zadania sobie pytania “co to ja teraz miałem zrobić”. A kiedy już przypomnę sobie co miałem zrobić, kolejne minuty spędzam na poszukiwaniu na pytanie “gdzie to się do cholery podziało?”. Świetna i skuteczna strategia, która polskim społecznościom ewidentnie nie wychodzi (jeden próbował…). No cóż, ich strata.

Odłóżmy jednak wygląd na bok, zajmijmy się treścią – czyli tym, co najsamprzód zauważam. Również tutaj twórcy Facebooka wykazali się kreatywnością. Zobaczcie jak wygląda typowa treść na waszych stronach profili w naszej-klasie, last.fm, czy innym GoldenLine: Stasiek dodał zdjęcie do galerii, Ania zmieniła swoje dane osobowe, Józek założył nowy temat na forum, Zosia nawiązała znajomość z Antkiem. Nuda, komu chce się to czytać? Na Facebooku jest inaczej – jest dynamiczniej. Ktoś wykopał jakiś link ze swojego RSS, ktoś coś nablipał, ktoś rozwiązał jakiś quiz – multum informacji, które wręcz wyskakują z monitora prosto w twarz. Na żadnym innym serwisie nie dowiem się, że biorę udział w konkursie na najbardziej uroczą osobę, nie porównam preferencji filmowych z innymi użytkownikami i co najważniejsze – nie zostanę w ciągu jednego dnia zaproszony do wykonania co najmniej pięciu różnych czynności, które jeszcze mocniej zintegrują mnie z moimi znajomymi. Czyż może być cudowniej?

O właśnie, wspomnieliśmy o quizach. Dam konia z rzędem temu, kto wypełnił już wszystkie, a osobom je tworzącym podaruję dodatkowo całe stado krów. Czyż można przepuścić tak wyjątkową okazję, by dowiedzieć się jaką mam karmę, jak bardzo jestem “LOL”, w jakim mieście powinienem mieszkać? Dodam jeszcze, że twórcy tych aplikacji są tak mili, że na każdym kroku zapraszają mnie na partyjkę pokera, a nawet przypominają o nieprzeczytanych wiadomościach od lasek, które podobno chcą mnie schrupać. Co prawda nie do końca rozumiem co dzieje się z danymi z mojego profilu (podobno te aplikacje ich potrzebują) i po co one komu, ale kto by się zajmował takimi szczegółami.

Wypełnienie quizu to pół drogi. Żadna frajda, jeśli nikt poza nami o nim nie wie. Zaraz, przecież znajomi też lubią quizy, trzeba im koniecznie powiedzieć! No i tu z pomocą spieszy nam cwany mechanizm Facebooka, który pozwala nam wybrać tych znajomych, którzy najchętniej wypełniliby kolejne pięćdziesiąt quizów pod rząd. Mechanizm ten ma mocny dar przekonywania, który objawia się koniecznością przewinięcia strony i znalezienia tekstowego linku “Nie dziękuję, przeskocz”, jeśli nie daj Boże zechcemy zmienić zdanie. Podobno są też aplikacje, które wyręczają nas w tym procesie i same się rozsyłają, gdy je wypełnimy. Tylko czekać, aż osoby z naszej listy podziękują nam za to.

No to załóżmy ten pesymistyczny scenariusz, że przeszliśmy wszystkie quizy, redesignu dawno już nie było, a statusy naszych kontaktów znamy już na pamięć. Nic straconego. Pozostała nam jeszcze niepozorna opcja “Osoby które możesz znać”. Schowana jest nieśmiało w pasku bocznym, ale wystarczy ją dostrzec i wejść na osobną podstronę aby przekonać się o jej potędze. Zasada działania jest prosta – przed naszymi oczami ukazuje się lista osób, które znają nasi znajomi – a przecież znajomi naszych znajomych to także nasi znajomi. Są dwie metody postępowania z nimi. Metoda “na naszą-klasę” polega na tym, że wszędzie klikamy “Dodaj do znajomych”, tak długo aż lista nam się wyczerpię. Druga metoda, zwana “na folder Spam”, zakłada klikanie krzyżyka przy wszystkich osobach, które tam się ukazują. Cały trik polega na tym, że usunięta osoba znika, a na jej miejsce pojawia się kolejna. Prawdopodobieństwo, że wyświetlane profile będą należeć do osób nam znanych jest z czasem coraz mniejsze, więc później zaczynają się pojawiać profile VIPów z opcją “Zostań fanem”. Dodatkową atrakcją jest okazjonalne powtarzanie juz odrzuconych osób. Taka mała rzecz, a potrafi wciągnąć na naprawdę długi czas.

Mógłbym tak pisać jeszcze bardzo długo i pewnie wciąż nie wyczerpałbym tematu. Cóż tu się rozpisywać? 200 milionów użytkowników nie może się mylić. Facebook królem jest i basta.

Tagi: , , ,

Komentarze do wpisu

  • Amentiss15.04.2009, 15:22

    Ja tylko mogę siedzieć na nk. Tylko cud sprawi, że moi znajomi posiądą wiedzę zarejestrowania się gdzieś indziej.

  • lavinka15.04.2009, 18:31

    Się do niego nie mogę przekonać. Podoba mi się tylo przycisk dodaj do fejsbuka, prawie jak nieistnijąc przycisk dodaj do blipa, co by mi się przydało. O właśnie, fejsbuk taki się blipowy zrobił trochę… nie licząc kłizów. Kłizy są be i zasmiecają mi konto,że nie wiem co kto robi poza ich wypełnianiem.

  • Pater9.05.2009, 17:21

    a ewnemenetem polskim jest mojageneracja, wiecej kolorowych opcji, ale wymiata w rankingach i zestawieniach. spolecznosci to dziwne organizmy

Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.

Miniblog

  • #PolandwantsJB (2) 19.07.2009 r.

    Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.

  • Egzystencjalne #8 (3) 17.07.2009 r.

    W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.

  • Nowy hosting (5) 12.07.2009 r.

    Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.