Łukasz "Lukem" Wójcik

Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »

Przecieki egzaminu gimnazjalnego

23.04.2009, 18:22 Różne

Przecieki przed poszczególnymi egzaminami (sprawdziany klas szóstych, egzaminy gimnazjalne, matury) są prawie tak stare, jak system egzaminacyjny wprowadzony reformą edukacji. Jednak po raz pierwszy miałem okazję patrzeć na to z drugiej strony barykady i jednocześnie po raz pierwszy wyciągnięto z tego konkretne konsekwencje w postaci zatrzymania podejrzanych.

Cała historia zaczęła się w poniedziałek wieczorem, kiedy na SpeedyShare pojawił się plik zatytułowany “testy gimnazjalne by DJ Mosquito.txt”. I pewnie nie byłoby w tym nic specjalnego, gdyby jego autor (bądź adresaci, którzy już pobrali plik) nie zachował zdrowego rozsądku i nie puścili “wici” po internecie. A stąd już krótka droga do kłopotów.

Kto zatem zawinił?

Prześledźmy to po kolei. Sprawdziany, testy gimnazjalne i matury powstają w Centralnej Komisji Egzaminacyjnej. Przygotowanie testu, który na kilkunastu stronach odniesie się do jak najszerszego zakresu materiału objętego podstawą programową jest z pewnością zadaniem czasochłonnym i wymaga współpracy wielu osób. Na tym etapie, kiedy efekt końcowy jest składany z pracy wielu osób (przynajmniej tak mi się wydaje), wydostanie się takich informacji na zewnątrz jest nie tylko niemożliwe, ale i bezsensowne (co komu po fragmentarycznych informacjach?).

Kolejny etap to druk arkuszy. W przypadku matur, zajmują się tym zewnętrzni wykonawcy wyłonieni w drodze przetargów, o których informacje można znaleźć w BIPach poszczególnych Okręgowych Komisji Egzaminacyjnych. Zaznaczam, że chodzi tu o matury – co do sprawdzianów i testów nie jestem pewien, bowiem nie znalazłem w sieci żadnych aktualnych informacji o przetargach na ich druk (z wyjątkiem druku etykiet kodowych, czyli naklejek z kodami kreskowymi dla uczniów). Podejrzewam jednak, że procedury są tu zbliżone.

Gotowe arkusze dostarczane są przez kurierów i odbierane przez dyrektorów szkół w obecności przynajmniej jednego członka zespołu nadzorującego przebieg egzaminu w Punktach Odbioru Prac, na dzień przed egzaminem. Dodam tylko, że w przypadku okręgu “krakowskiego” (obsługiwanego przez OKE w Krakowie, a więc województwa podkarpackie, lubelskie i małopolskie) lista tych punktów jest jawna. Z kolei OKE we wrocławiu informuje również o godzinach ich dostarczenia – między 8 a 14. Wiemy zatem gdzie i kiedy prace są dostarczane. Dodam jeszcze, że paczki są oznakowane, a arkusze zabezpieczone plombami, których zerwanie rzuca się w oczy. Co dalej?

Jeśli jeszcze nikt z drukarni nie puścił przysłowiowej pary, to w tym momencie zaczyna się pole do nadużyć. Dyrektorzy mają obowiązek przewieźć arkusze do szkół i zamknąć je w metalowych szafach. Potencjalny przeciek może mieć miejsce wskutek bezprawnego rozpieczętowania jednego z arkuszy albo złego ich zabezpieczenia – w końcu każdy jest człowiekiem (nawet maszyna drukująca i plombująca) i pomyłki są możliwe. Tyle że z dwojga złego pierwsza sytuacja jest bardziej kłopotliwa.

Następnego dnia arkusze są przekazywane przez dyrektora przewodniczącym zespołów egzaminacyjnych i odbywa się to w obecności dwóch uczniów. Jeśli w tym miejscu nikt nie zauważy, że coś jest nie tak (zerwane plomby, rozdarte folie), to znaczy że czas zacząć wierzyć w teorie spiskowe.

Ciągnąc temat teorii spiskowych – mógłbym nawet napisać, że takie przypadki zdarzają się co roku, tyle że po raz pierwszy ktoś wykazał się głupotą i nie utrzymał języka za zębami. Szokujące dowody też by się znalazły.

Tyle teoretyzowania, teraz konkret. Jak stwierdził szef CKE (za wp.pl), dyrektorka jednego z warszawskich gimnazjów “otworzyła kopertę, sama, bez obecności innych nauczycieli, rozerwała test i kazała go skserować, zdaje się, że sprzątaczce”. Jeszcze “ciekawiej” było w Sosnowcu, gdzie odpowiedzi znalazły się na stronie internetowej jednego z tamtejszych gimnazjów. Dyrektorka została zatrzymana, strona gimnazjum zablokowana, a plik tekstowy ze SpeedyShare “has been deleted for the following reason: requested by authorities”. Adres IP uploadującego “wisi” na stronie downloadu (tyle że jest to pula adresów Neostrady, więc normalny człowiek zbyt wiele się nie dowie). W całym tym cyrku dobrze się stało, że nie dojdzie do powtórzenia egzaminu w całej Polsce, bo ponowne siedzenie w sali egzaminacyjnej jest nie mniej męczące, niż pisanie. ;)

Tagi: , , ,

Zobacz także

Komentarze do wpisu

  • Amentiss23.04.2009, 21:28

    Nie ma to jak boska głupota dyrektorów szkół. Mogli to załatwić dyskretniej ;p

  • glabek9424.04.2009, 12:01

    Słyszałem o tym TV i dyrektor + sprzątaczka musiały być naprawdę ze sobą w dobrych układach, jeśli pracownik poprosił swojego zwierzchnika o wykonanie nielegalnego czynu i on to wykonał. Ale nie to jest w tym najgłupsze, najgłupsze jest to, że jak ktoś już miał ten przeciek to mógł go nie dać do netu, tylko zostawić dla siebie.

  • Lukem24.04.2009, 20:42

    Zapomniałem dodać, że to niepubliczne gimnazjum (o czym zresztą powszechnie wiadomo), a więc dodatkowo dyrektorka narobiła szkole wizerunkowego bigosu. A woźna – bądź co bądź – wykonała polecenie służbowe. Ciekawi mnie motywacja tego czynu – ktoś tej dyrektorce zapłacił czy jak?

Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.

Miniblog

  • #PolandwantsJB (2) 19.07.2009 r.

    Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.

  • Egzystencjalne #8 (3) 17.07.2009 r.

    W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.

  • Nowy hosting (5) 12.07.2009 r.

    Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.