Łukasz "Lukem" Wójcik

Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »

Mój głos odnośnie cenzury internetu

25.04.2009, 21:39 Internet

Od nieco ponad tygodnia krąży wieść, jakoby Parlament Europejski miał zatwierdzić zmiany prawne prowadzące do radykalnej zmiany obecnego kształtu internetu. Operatorzy internetowi mogliby na tej podstawie dzielić internet na pakiety, w których dostępna byłaby ograniczona liczba serwisów internetowych. Myślałem, że ten kuriozalny pomysł jest kolejną plotką, ale chyba jednak muszę wyrazić swoje zdanie na ten temat.

Milczałem, gdy kilku blogerów napisało o tym, powołując się na stronę Blockout Europe – to tam początkowo doszukiwałem się pomysłu na “paczkowanie” internetu. Wszędzie jednak zabrakło mi jednego elementu – podparcia się konkretnym źródłem tych zmian i wyjaśnieniem, jakie regulacje miałyby spowodować tą apokalipsę.

Wszedłem na stronę Unii Europejskiej i po kilkunastu minutach niełatwych poszukiwań dotarłem do 93-stronicowego dokumentu, który ma być przedmiotem głosowania 5 maja – a jest to propozycja poprawek do aktu prawnego zwanego potocznie pakietem telekomunikacyjnym. Pobieżne oględziny projektu (zbyt długiego, bym mógł pozwolić sobie na tłumaczenie) zakończyły się niepomyślnie. Pomyślałem wówczas, że znowu dużo o hałasu o nic.

Widząc na Blipie głosy nawołujące do poparcia akcji Stop Cenzurze nie wytrzymałem i zapytałem, czy faktycznie istnieją na to jakieś konkretne zapisy, czy to kolejna akcja a la łańcuszki. Nie był to przejaw pieniactwa, tylko prośba o wskazanie podstaw. Od Piotra Waglowskiego aka VaGla dostałem to, czego przez ostatnie kilka dni nie udało mi się znaleźć – tekstu podpartego rzetelną analizą dokumentów źródłowych. Artykuł pojawił się już jakiś czas temu, ale przyznam otwarcie – nie śledzę VaGli regularnie i po prostu mi umknął.

Nie będę tu streszczał całości, ograniczę się tylko do najważniejszych szczegółów. Ponownie trafiłem do analizowanego parę dni wcześniej projektu (ten 93-stronicowy pdf). Na stronie 41 znajduje się następująca wzmianka (tłumaczenie VaGli):

Stosując zasadę, że nie można ograniczać podstawowych praw i wolności użytkowników końcowych bez uprzedniego orzeczenia organu sądowego, w szczególności zgodnie z art. 11 Karty Praw Podstawowych Unii Europejskiej dotyczącym wolności wypowiedzi i prawa do informacji, z wyjątkiem przypadków zagrożenia bezpieczeństwa publicznego, w których orzeczenie może zostać wydane później.

Teraz najważniejsze, co przeczytałem u Piotra Waglowskiego. Powyższa zasada może zostać usunięta na rzecz wzmianki w preambule, o z grubsza zbliżonej treści. A skoro to będzie wzmianka w preambule, to jej charakter zmieni się z wiążącego w pobożnożyczeniowy. A zatem nie musi być stosowana w aktach prawnych państw członkowskich. I tu zaczyna się problem – skoro nie ma żadnego nakazu pełnego poszanowania praw i wolności internauty, to wolno je w pewnym stopniu ograniczyć, blokując na przykład wybrane treści czy zezwalając na sytuację, w której ISP mogą decydować o dostępie (lub jego braku) do wybranych przez siebie serwisów. Może z jednym szczegółem – to nie wygląda mi na obligatoryjny nakaz, lecz furtkę

Tak to wygląda na mój chłopski rozum. Zwracam honor każdemu, kogo posądziłem o panikarstwo. Każdemu, kto powiesił na mnie psy z powodu moich wypowiedzi na Blipie mówię otwarcie – miałem do nich podstawy.

Pamięta ktoś dokument zwany ACTA, który miał zagrozić P2P i kryptografii? Ton był ten dokładnie taki sam, jak teraz. Przetłumaczyłem go na polski (niestety, tłumaczenie nie zachował się) i wyszło na to, że nie ma tam żadnej bezpośredniej czy dorozumianej wzmianki na temat tych dwóch kwestii (choć piractwo zostało tam potraktowane w sposób szczególny). Nie wiem co ostatecznie stało się z tą sprawą, ale szum wokół niej opadł równie szybko, jak został wzniesiony.

Jeszcze wcześniej, tym razem w Polsce, Sąd Najwyższy zinterpretował prawo prasowe w sposób kuriozalny – oznaczający z grubsza, że regularnie aktualizowane strony i blogi miały być rejestrowane jako czasopisma. Ponownie było głośno i kontrowersyjnie. I tylko jedno pytanie – czy ktokolwiek z Was podążył śladami Olgierda Rudaka i zarejestrował swój blog w sądzie jako czasopismo?

Nie wspomnę o kilku innych przykładach, gdzie reakcja internautów przypominała meksykańską falę. W każdym razie podchodzę dość sceptycznie do potencjalnej cenzury internetu. Ciekawy jestem, jak zakończy się głosowanie 5 maja i nie omieszkam tego sprawdzić. W kontekście nadchodzących wyborów – chyba warto.

Tagi: , ,

Komentarze do wpisu

  • brt1225.04.2009, 23:39

    Może przez zmęczenie, ale nie rozumiem: przecież nikt nie ma obowiązku ograniczania Internetu. W związku z tym klient ma wybór, przez co usługodawcy stosujący takie warunki będą rzadziej wybierani, więc porzucą te praktyki. Bo przecież w momencie zmiany umowy każdy może ją rozwiązać i przejść do operatora, który dostarcza pożądane przez nas usługi. A zatem nic to nie zmieni. Wiem, że zapis jest absurdalny, ale rynek i tak reguluje się samemu.

    Poza tym patrząc z perspektywy mediów, to również w kiosku nie mamy wszystkich czasopism, a jedynie te które sklep oferuje. Podobnie z platformami telewizyjnymi. To miałoby działać na tej samej zasadzie, tak?

  • Lukem27.04.2009, 18:30

    Otóż to – mogę się mylić, ale obowiązku raczej nie ma (nie znalazłem w projekcie słowa “must”, jedynie “able to”).

  • Życie – komedia absurdu - dRaiser’s helloworld28.04.2009, 12:06

    [...] – nie było takich problemów, jakie obecnie dyskutowane są na szczeblach Unii Europejskiej, mianowicie możliwość wprowadzenia przez dostawców sieci „pakietów” na konkretne strony inte…. Czyli sprowadzanie niesamowitego i niezwykle silnego medium przeznaczonego „dla ludzi” do [...]

  • aine3.05.2009, 23:23

    Dla mnie ta cała sprawa jest tak nieprzemyślana i pozbawiona sensu, jak to tylko możliwe. Ciągle trafiają do mnie informacje naładowane informacjami odnośnie ograniczeń, ale ja tak naprawdę nie widzę powodu, dla którego takie prawo miałoby zostać stworzone. Zastanawiam się, co to zmieni.
    Poza tym jeżeli dobrze zrozumiałam te źródła nad którymi się zastanawiasz, to nawet jeżeli takie prawo europejskie wejdzie w życie, to państwa członkowskie nie muszą się na to zgodzić, tak? Czyli robią wokół tego szum, a w rzeczywistości nie będzie musu?
    Jeżeli dobrze zrozumiałam, to zastanawiam się co chcą zakryć tą sprawą z ograniczeniem dostępu do internetu…
    ale to już inny temat chyba.

  • Inez4.05.2009, 18:25

    Jak dla mnie to jest jakaś porażka. Skąd w ogóle wziął się ten przygłupi pomysł z “cenzurowaniem” Internetu? Po co, na co to komu?

  • Jak głosowali polscy europosłowie - Łukasz “Lukem” Wójcik6.05.2009, 21:07

    [...] mojego poprzedniego wpisu wiemy już, jak wygląda przedmiot głosowania. Z treści dokumentu zawierającego proponowane [...]

Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.

Miniblog

  • #PolandwantsJB (2) 19.07.2009 r.

    Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.

  • Egzystencjalne #8 (3) 17.07.2009 r.

    W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.

  • Nowy hosting (5) 12.07.2009 r.

    Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.