Łukasz "Lukem" Wójcik

Lukem.net nie jest już aktualizowany. Przeczytaj ostatni wpis »

Do obory na eurowybory

03.06.2009, 11:18 Różne

Uważam się za jednostkę maksymalnie apolityczną i z tego powodu niewiele piszę na blogu o tym, co dzieje się w naszej niekochanej polityce. Głównie dlatego, że polityką zwyczajnie się nie interesuję i raczej trudno, by to się z dnia na dzień zmieniło. Z okazji zbliżających się wyborów do Parlamentu Europejskiego zrobię jednak wyjątek i jak na porządnego statystycznego Polaka przystało, ponarzekam sobie.

Skąd mój kompletny brak zainteresowania tymi sprawami? Przede wszystkim wyjaśnijmy sobie jedną rzecz. Jeżeli ktoś mówi mi, że “interesuje się polityką”, oczekuję od niego orientacji w sferze aktualnych wydarzeń i własnego zdania na ten temat, opartego o coś więcej niż szczątkowe informacje z pasków na TVN24 czy TVP Info. W przypadku niespełnienia tych przesłanek, dopuszczam inny wariant – chociażby ogólną świadomość tego, czym aktualnie zajmuje się frakcja polityczna, na którą dany osobnik postawił swój krzyżyk w lokalu wyborczym. To są dwa czynniki, które są dla mnie rozróżnieniem między prawdziwą znajomością rzeczy, a biadoleniem przy stole na temat kryzysu, komuny, prezydenta itd. Obu sam nie spełniam, ale potrafię wskazać osoby, które jak najbardziej “łapią” się do nich.

Ustrój mamy taki, jaki mamy i fundamentem jego istnienia jest aktywność społeczeństwa. Od strony technicznej niewiele trzeba – w odpowiednim momencie pofatygować się po niedzielnej sumie do swojego lokalu wyborczego i postawić iksa w odpowiedniej rubryczce. Jeśli dany kandydat lub partia dostanie takich iksów więcej, dostaje mandat do rządzenia w naszym imieniu. No może nie do końca tak, ale w uproszczeniu tak to wygląda. Przyjęło się też uważać, że nie skorzystanie z możliwości głosowania to akt obywatelskiej ignorancji.

Problem tylko w tym, że dla mnie postawienie krzyżyka nie jest zwykłym machnięciem długopisu. Oddając głos na kogoś deklaruję, że wiem na kogo głosuję, co dana osoba sobą reprezentuje i co będzie robiła w zamian za moje poparcie. Temu powinny służyć programy polityczne i kampanie wyborcze. Ale to nie koniec. Jako niepoprawny idealista mógłbym też dodać, że mam wówczas prawo do rozliczenia danego kandydata ze swoich obietnic wyborczych. Tylko że w praktyce jest to bardzo trudne, a może nawet niewykonalne.

Minusem naszego systemu wyborczego, czy może ustroju jak kto woli, jest właśnie ta kwestia odpowiedzialności. W praktyce bowiem oddanie głosu na kogokolwiek jest odcięciem się od podejmowanych przez niego decyzji. Pod koniec kadencji nie mam możliwości rozliczenia danego kandydata z tego, co mi obiecał, a jedyną konsekwencją jaką mogę wyciągnąć jest zagłosowanie na kogo innego następnym razem. W prostszych słowach: po wygraniu wyborów polityk czy poseł może jawnie powiedzieć, że ma swoich wyborców w d**** i właściwie niewiele na tym straci, poza słupkami w sondażach – a organy statystyczne nie są przecież wyrocznią.

Zbliżają się wybory do Parlamentu Europejskiego i mam wielki dylemat, co zrobić. Powiedzmy sobie szczerze – nie ma partii, która nie wzbudzałaby jakichkolwiek moich wątpliwości (mógłbym tu powyliczać moje obiekcje co do każdego ugrupowania, ale to temat rzeka). Nie ma kandydata, którego dobrze znam i który w merytoryczny sposób przekonał mnie do siebie. Częsta praktyka głosowania na “mniejsze zło” ewidentnie się w naszym kraju nie sprawdza. A jeśli dodać do tego fakt, że obserwowanie poczynań europosłów w Parlamencie Europejskim jest zadaniem dla naprawdę cierpliwych, to mam ochotę rzucić to wszystko w cholerę i nie iść na wybory wcale.

Kampanie wyborcze polegające na oblepieniu jak największych powierzchni ślicznymi podobiznami przyszłych europosłów (których i tak widzę pierwszy raz na oczy) czy obrzuceniu błotem drugiej strony w spocie reklamowym bardziej mnie irytują, niż przekonują. Konsekwentnie, nawet nowe sposoby docierania do wyborców – takie jak zaproszenia do kontaktów w serwisach społecznościowych – odnoszą w moim przypadku skutek odwrotny do zamierzonego.

Mam dwie opcje. Albo pójść na wybory i zrobić wyliczankę, a w konsekwencji oddać głos zupełnie nieprzemyślany i równie nieodpowiedzialny jak jego brak, albo wykazać się obywatelską ignorancją i zbojkotować całą tą “demokrację”. Tak źle i tak niedobrze.

Skończy się pewnie na tym, że w ramach chorego kompromisu pójdę do lokalu, napiszę na karcie głosowania swoje nazwisko i postawię obok niego krzyżyk. O!

Tagi: , , ,

Od 21.08.2009 r. możliwość komentowania wpisów została wyłączona.

Miniblog

  • #PolandwantsJB (2) 19.07.2009 r.

    Drogie Polki i drodzy Polacy. Nie przenoście zwyczajów rodem z blogów Onetu na Twittera. Zamiast bezsensownie spamować międzynarodowy serwis i wyrabiać sobie i innym wątpliwą renomę, napiszcie maile do tych swoich Jonas Brothers albo zwróćcie się do nich bezpośrednio. Dziękuję za uwagę.

  • Egzystencjalne #8 (3) 17.07.2009 r.

    W całej tej wojnie o publiczne media uwiera mnie jeden fakt. W okresie wakacyjnym większość telewizji (prywatne też, ale teraz nie o nich mowa) serwuje powtórki wszystkiego, co im się nawinie pod rękę i jeszcze się nadaje do odtworzenia. Ciekawy jestem dlaczego zamiast płacić abonament, nie można wysłać im kserokopii dowodów wpłat z zeszłego roku.

  • Nowy hosting (5) 12.07.2009 r.

    Od kilkudziesięciu godzin blog jest serwowany z nowego miejsca – Linuxpl.com. Przerwa w działaniu byłaby krótsza gdyby nie OVH i Firefox, które wspólnie odmówiły mi szybkiego odświeżenia i rozpropagowania nowych DNSów. Jednak wszystko wskazuje na to, że operacja się udała, a pacjent (czyt. blog) działa nieco szybciej.